W tymże kalendarzyku - „filmy na medal”. Wymieniłem cztery: polski „Popiół i
diament”, francuski „Kobieta i mężczyzna”, angielski „Powiększenie” i
amerykański „Chłodnym okiem”.
Z tego ostatniego zapamiętałem zwłaszcza pierwszą, jakże symboliczną sekwencję.
Oto dwóch dziennikarzy najpierw filmuje wypadek drogowy, a dopiero potem
telefonuje po pomoc dla jego ofiar. Profesjonalizm i znieczulica w jednym. Na
mnie, młodym wówczas pismaku, ta scena zrobiła wrażenie i dała do myślenia.
02.2008